14 lutego para umówiła się na śniadanie u kobiety w domu. Właśnie robiła wykwintny posiłek, kiedy do mieszkania wszedł mężczyzna. Po pysznym śniadaniu on zaprosił ją do kina a później do niego do domu. Ona się zgodziła, lecz powiedziała, że najpierw pójdzie się odświeżyć. Gdy była w toalecie i brała prysznic do jej mieszkania bez pukania wszedł nieznajomy. Mężczyzna trochę się zdziwił i wystraszył, gdyż tajemniczy facet miał na sobie czarne spodnie, czarną bluzkę oraz jak pewnie zgadujecie-miał czarny kaptur, oraz...maskę. Zamknąwszy drzwi podszedł do mężczyzny i złapał go za kołnierz, po czym rzucił go na kanapę. Mężczyzna usiłował wstać, lecz nie mógł, gdyż nieznajomy usiadł na nim. Po chwili wyciągnął swój sprzęt i powoli, rozrywał mężczyźnie klatkę piersiową. Podniósł jego głowę, aby mógł zobaczyć ostatnie bicie swojego serca które było na wierzchu. Gdy chłopak dziewczyny już nie żył tajemniczy facet wyciągnął jego serce, po czym schował do pudełka w kształcie serca. Zwłoki ułożył tak, aby plecami opierał się o ścianę. Mężczyzna miał otwarte oczy. Morderca włożył pudełko w dłonie zamordowanego mężczyzny, po czym je otworzył, aby od razu było widać serce.
Gdy kobieta wyszła z toalety wybuchła płaczem z przerażenia widokiem swojego chłopaka i napisu na ścianie jego krwią...
Szczęśliwych walentynek
Cześć. Do założenia tego bloga zainspirowała mnie przyjaciółka. Gdy spałam u niej około 3 nad ranem włączyła straszne historie i zaczęłyśmy sobie czytać. Tylko niektóre były straszne. Będę się starać aby te historie były straszne. Gorąco zachęcam do komentowania wszystkich historii. Staram się aby codziennie przybyło opowiadanie. Zachęcam do częstszego zaglądania na mój blog ;) Dziękuję ;)
Translate
piątek, 14 lutego 2014
środa, 29 stycznia 2014
Kartka...
Pewnego dnia para zakochanych wybrała się na wakacyjne 2 tygodnie nad polskie morze. Wyruszyli z samego rana. Jechali pewien dość spory kawałek aż w końcu dotarli do hotelu. Kilka dni minęło na spacerach po plaży, kąpaniu się, zakupach i innych atrakcjach. Lecz pewnego dnia ona wpadła na pomysł aby zajść do wróżbity i pośmiać się z jego wróżb oczywiście. Ani on ani ona nie wierzyli w te brednie. Gdy ona weszła pierwsza do wróżbity on już na nią czekał. Ściany na których był bordowy materiał, kula, która stała na stole pod fioletowym obrusikiem. Wygodnie się rozsiadła. Trochę zdziwił ją, a za razem trochę wystraszył widok wróżbity. Rozczochrane brązowe włosy, ciemne oczy... było w nich coś...nadzwyczajnego... Na twarzy miał bliznę, bardzo obszerną, prawie na pół twarzy. Na pewno eksperymentował niegdyś z jakimiś wróżbami w nietypowy sposób.
-Czego chciałabyś się dowiedzieć?-zapytał wróżbita
-No oczywiście jak będzie wyglądała moja przyszłość-Powiedziała ze śmiechem
-Okej...
-Widzisz?-pokazał jej kartkę-Na drugiej stronie znajduje się coś, co przedstawia twoją przyszłość. Zainteresowana kobieta patrzała uważnie. Po chwili wróżbita przesunął kartkę pod jej dłonie...Powoli odsłoniła drugą część kartki... Była pusta ... Zmarszczyła brwi rzucając pytające spojrzenie na wróżbitę. On rzucił jej mrożące krew w żyłach spojrzenie. Jego oczy zmieniły trochę kolor na bardziej czerwony, ale nie za bardzo. Uśmiechał się złowieszczo. Kobieta wiedziała już, że jest on psychicznie chory. Wstała już aby brać nogi za pas. Lecz wróżbita wyciągnął Nóż taki, jaki mają rzeźnicy, złapał ją za rękę, położył na stole i...powolutku i boleśnie zaczął odkrajać jej nogi, ręce, później wnętrzności. Na końcu odkroił głowę. Chłopak zaniepokojony że dziewczyny nie ma tak długo wszedł. Zobaczył tragiczny widok...Wróżbita rzucił celnie celując w głowę mężczyzny. Zrobił z nim to samo co z kobietą. A co robił ze zwłokami? Na prawdę chcecie wiedzieć? Z ciał gotował sobie posiłki...a głowy... Miał specjalne pomieszczenie gdzie wszystkie umieszczał...Koszmarnie było w tym pomieszczeniu... W wolnych chwilach robił lalki z głów...Doszywał wszystko inne ze skóry człowieka a wnętrze było wypchane watą...Jego namiot nazywał się Wieczna sala, chyba już dobrze wiecie dlaczego...
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Monika
Pewnego bardzo zimnego, zimowego dnia Monika postanowiła umówić się z przyjaciółmi na sanki. Miała 8 lat. Świetnie się tego dnia bawiła. No ale niestety, to co dobre szybko się kończy. Musiała szybko wracać, choć miała jeszcze pół godziny, lecz wolała być wcześniej. Mieszkała w bloku, w którym były piwnice gdzie tam chowali jej rodzice np. rower, zapasy zimowe, niepotrzebne rzeczy i inne. Dziewczynka bez pośpiechu weszła na klatkę, po czym otworzyła drzwi do piwnicy i zapaliła światło. Przeszła jakieś 10 kroków aby dojść do swojego pomieszczenia. Schowała sanki i zaczęła zamykać drzwi. Po chwili usłyszała jak ktoś zamyka drzwi. Bardzo się wystraszyła. Ujrzała tylko cień po czym...Tajemnicza osoba zgasiła światło. Monika zaczęła krzyczeć. Nagle poczuła jak ktoś zamyka jej buzię i zaczyna całować.
Godzinę później zaniepokojeni rodzice ubrali się i chcieli wyjść na poszukiwania córki... Gdy chcieli już otworzyć drzwi zobaczyli lekko uchylone drzwi i zapalone światło oraz...Malutki ślad krwi. Zaniepokojeni rodzice zeszli do piwnicy gdzie ujrzeli swoją córkę opartą o ścianę w rozszarpanych ubraniach. Kurtka i szalik były porozrzucane po całej piwnicy. Monika zakrwawiona. Gdy zrozpaczeni rodzice podbiegli do jej zwłok duch Moniki stał za nimi w białej szacie, wyglądała jak aniołek. Ze łzami patrzyła na swoich rodziców. Wiedziała co się stało. Kilka dni później duch Moniki odnalazł mężczyznę, który ją zgwałcił i zabił. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego zwłoki były straszne...
Monika jego zwłoki umieściła w piwnicy tak, aby były w pozycji siedzącej. Na ścianie jego krwią był napis...
Godzinę później zaniepokojeni rodzice ubrali się i chcieli wyjść na poszukiwania córki... Gdy chcieli już otworzyć drzwi zobaczyli lekko uchylone drzwi i zapalone światło oraz...Malutki ślad krwi. Zaniepokojeni rodzice zeszli do piwnicy gdzie ujrzeli swoją córkę opartą o ścianę w rozszarpanych ubraniach. Kurtka i szalik były porozrzucane po całej piwnicy. Monika zakrwawiona. Gdy zrozpaczeni rodzice podbiegli do jej zwłok duch Moniki stał za nimi w białej szacie, wyglądała jak aniołek. Ze łzami patrzyła na swoich rodziców. Wiedziała co się stało. Kilka dni później duch Moniki odnalazł mężczyznę, który ją zgwałcił i zabił. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego zwłoki były straszne...
Monika jego zwłoki umieściła w piwnicy tak, aby były w pozycji siedzącej. Na ścianie jego krwią był napis...
Śpijcie spokojnie, on już nikogo nie skrzywdzi...
niedziela, 26 stycznia 2014
Śmierć...
W pewien dość ciepły z pozoru, zimowy dzień dwie najlepsze przyjaciółki postanowiły się umówić na nockę u jednej z nich. Jedna z nich, Sara, u której miały spędzić noc miała 13 lat, druga miała na imię Magdalena, miała 14 lat. Dziewczynki świetnie się razem bawiły. A to grały w różne gry na komputerze, pisały na portalach społecznościowych, rozmawiały lub bawiły się z psem Sary, dość sporym dalmatyńczykiem, miał 6 lat. Wabił się Paker. W pewnej chwili do pokoju Sary weszła jej mama i powiedziała, że razem z jej mężem jadą do dziadków ze strony ojca Sary, gdyż babcia miała dla nich ciasto. Oczywiście nigdy się tak nie kończyło, że przyjadą po coś, zawsze zostawali na herbacie i ciastkach. Dziewczynki też miały pojechać, lecz wolały zostać w domu. I to był ich największy błąd...
Minęła godzina, może pół od czasu, kiedy rodzice Sary pojechali do rodziców jej ojca. Dziewczynki siedziały obok siebie na krzesłach wciąż nie wychodząc z pokoju Sary. Już wyłączyły komputer, ponieważ zaczęła się burza. Przyjaciółki siedziały i gadały, jak to nastolatki-o chłopakach. Paker siedział na przeciwko nich i patrzył się swymi błękitnymi oczkami. Magda rozmawiając z przyjaciółką bawiła się telefonem. Obracała go na różne strony. W pewnej chwili Telefon upadł. W momencie, kiedy Magda zajmowała się włączaniem telefonu Sara zamarła... Zobaczyła przechodzący cień za swoimi drzwiami. Drzwi były zamknięte, lecz miała wstawioną szybę która zajmowała połowę powierzchni drzwi. Nie była to szyba, za którą wszystko dokładnie widać, tylko szyba, przez którą wszystko się zlewa. Przerażona Sara siedziała bez ruchu, blednąc. Gdy Magda w końcu włączyła telefon spojrzała na przyjaciółkę. Przeraziła się. Oczywiście zapytała co się stało. Sara opowiedziała że widziała cień. Nie miała pojęcia skąd on się wziął, przecież rodzice zamknęli je dokładnie zostawiając klucz zapasowy w pokoju Sary. Magda uznała to za żart. Zaśmiała się nawet. Po chwili spojrzała na telefon. Tapeta była cała biała, na której widniał czerwony napis:Czekam na Was~Śmierć
Tym razem Magda zamarła. Dała do ręki przyjaciółki telefon. Zszokowane siedziały bez słowa przez chwilę. Paker zachowywał się nienaturalnie. Po chwili Madzia wyszeptała-idę zobaczyć co się dzieje, idziesz ze mną? Sara wstała pełna obaw o siebie, przyjaciółkę i Pakera, który był dla niej ukochanym przyjacielem. wyszeptała-chodź. Przeszukały prawie cały dom. Została im tylko toaleta. Weszły...Pustka. Dziewczyny zbiegły na dół aby zadzwonić do rodziców Sary, lecz spostrzegły się, że drzwi są uchylone. Sara i Magda wyszły na zewnątrz zamykając w środku Pakera, który obserwował co się działo przez okno u Sary. Stały na początku drogi wiodącej przez pole. Mimo burzy, piorunów i deszczu dzielne dziewczyny postanowiły znaleźć osobę która ich wystraszyła. Środek drogi oznaczała linia zrobiona z krwi. Okropny to był widok. Mimo gromadzącego się w dziewczynach strachu szły dalej. Doszły do rozdwojenia drogi. Nie wiedziały którędy iść. Sara zaproponowała aby zawracać. Magdalena stanowczo odmówiła. Rozdzieliły się. Po chwili dwie drogi znów się złączyły, lecz u korzeni wielkiego dębu. Sara dotarła do owego drzewa. Na miejscu natknęła się na straszny widok...Magdaleny...jej ciało było zmasakrowane, zakrwawione. Podcięte żyły na rękach, palce trzymające się na skórkach, wychodzące kości u nóg, przeważnie z kolan, oraz...nie miała stóp. Miała jakby rozdrapaną klatkę piersiową skąd było widać wnętrzności. Nie było jednak serca. Po chwili osłupienia Sara uświadomiła sobie że jest jej strasznie zimno i musi wezwać pomoc. Odbiegła około 3 metry od zwłok Magdy. Odwróciła się, usłyszała szelest liści. Nagle z rozgałęzionej korony drzewa ktoś wypchnął następne dwa ciała które były zawiązane liną na szyi. Były to zwłoki jej rodziców! Sara podbiegła do zwłok ich rodziców z nadzieją że jeszcze żyją, chciała ich uratować. W polu usłyszała zbliżające się kroki. Z krzykiem zaczęła biec do domu. W pośpiechu wyciągnęła klucze z kieszeni i otworzyła drzwi. Szybko je zamknęła. wystukała numer na policje. Zaczęła dzwonić, lecz...NIE BYŁO ZASIĘGU... Sara skuliła się i patrzała jak tajemnicza osoba wali kosą o drzwi robiąc w nich coraz większy otwór. po chwili ręka już się mieściła. Otworzył drzwi szarpiąc nerwowo okrągłą klamką. Po chwili drzwi się otworzyły. Za nimi stała postać w czarnej szacie z kosą. Popatrzała się na Sarę czerwonymi oczami. Sara zaczęła krzyczeć. Śmierć po chwili wyszeptała...
Jak wolisz umrzeć, jak Twoi rodzice czy jak przyjaciółka?
Sara zaczęła krzyczeć. Jednak śmierć zrobił z nią to samo co z Magdą oraz powiesił na żyrandolu. Śmierć opuściła świat na zawsze. Następnego dnia zaniepokojona matka Madzi tym, że nie wraca pojechali do Sary, gdzie zastała jej zwłoki. Przy niej leżał Paker. Zaczął kąsać spodnie kobiety chcąc aby poszła za nim. Zaprowadził ją do miejsca, gdzie leży Magda i rodzice Sary...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)